"Naznaczony" Robert Galbraith

 

Są takie serie, które zapadają w czytelnicze serce. Każdy kolejny tom, to jak spotkanie z dobrymi przyjaciółmi – nawet po dłuższej przerwie czujesz się komfortowo i pewnie, wiesz że cię nie zawiodą.

Tak właśnie mam z cyklem Roberta Galbraitha o Cormoranie Strike’u. Nie muszę nawet czytać opisów kolejnych tytułów, aby wiedzieć, że muszę je mieć w swoich rękach. Mam pewność, że mogę liczyć na wciągającą lekturę, która zapewni mi doskonałą rozrywkę, od której nie będę mogła się oderwać. To również seria, której główni bohaterowie stali się jednymi z moich ulubionych.

„Naznaczony” to ósmy tom serii, która ma mieć dziesięć części. Zaraz po skończeniu lektury sprawdziłam, czy wiadomo coś o kontynuacji i ulżyło mi, że Galbraith (tak naprawdę Rowling) jest już w trakcie pisania. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli bardzo długo czekać, bo końcówka „Naznaczonego” wbiła mnie w fotel!

 


Zacznę od tego, co przynosi mi najwięcej emocji w tej serii – relacji Cormorana Strike’a oraz Robin Ellacott. To jeden z najlepiej napisanych motywów slow burn, jaki miałam okazję czytać. Przy każdej części czekam z niecierpliwością na te drobne momenty, w których można wyczuć uczucia, którymi darzy się ta dwójka. Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć jak rozwinie się ta relacja, kiedy (o ile) w końcu doczekamy się tego momentu, że obydwoje porzucą strach i pozwolą sobie na szczerość. Ten wątek jest tak dobrze napisany, że rozpala moje czytelniczce serduszko. Do tego jest umiejętnie wpleciony w sprawy detektywistyczne, więc każdy znajdzie w tej historii coś dla siebie.

Cała seria charakteryzuje się tym, że detektywi prowadzą jedno duże dochodzenie, wokół którego krąży cała fabuła, a obok tego są mniejsze sprawy. Tutaj również możemy zobaczyć, jak bohaterowie muszą żonglować swoim czasem, aby działać efektywnie i jak najlepiej wywiązywać się ze swoich obowiązków. Ich zadanie jest tym trudniejsze, że nie są już anonimowi, a na ich potknięcia czeka prasa oraz konkurencja i wrogowie. Wprowadza to dodatkowe emocje, bo nie wiadomo, czy nagle nie pojawi się zagrożenie, które zupełnie pokrzyżuje plany Cormorana i Robin oraz zagrozi ich bezpieczeństwu.

Aby nie nudziły się nam książki z tej serii, autor(ka) za każdym razem wprowadza jakiś intrygujący wątek. Tym razem detektywi muszą odkryć czyje ciało znajdowało się w sklepie ze srebrem, w którym sprzedawane są masońskie wyroby. Czy ofiara miała coś wspólnego z tajemniczym stowarzyszeniem? A może odkryła sekrety, którymi masoni nie chcą się dzielić? Wątek ten – podobnie jak sekty, która pojawiała się w poprzedniej części – wprowadza lekką niepewność, symbolikę oraz rytuały.

Cała fabuła jest rozbudowana i nie będę ukrywać, ale zdarzyło mi się kilka razy poczuć zagubienie, musiałam zatrzymać się i zastanowić o kim jest teraz mowa. Ekipa miała ręce pełne roboty, bo mieli kilka potencjalnych mężczyzn, które mogły być ofiarami tego brutalnego morderstwa. Detektywi musieli przejrzeć życie każdego z nich, aby móc wykreślić ich z listy. Mimo tak wielu wątków, całość udało się spójnie połączyć i rozwiązać, tak by mnie usatysfakcjonować jako czytelniczkę. Seria ma to do siebie, że świetnie oddaje trudy pracy detektywistycznej, ponieważ dowody nie wpadają im w ręce jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, świadkowie również nie zawsze bywają chętni (i szczerzy) do współpracy. Całe śledztwo bywa mozolne, trudne, czasem stoi w miejscu powodując rosnącą frustrację. Mimo tych wolniejszych momentów absolutnie się nie nudziłam, ciągle byłam zaintrygowana i analizowałam sprawę, próbując samodzielnie rozwikłać zagadkę.

Ten, kto miał już do czynienia z piórem Rowling wie, że czyta się ją szybko. Potrafi poprowadzić czytelnika przez akcję, tak iż nawet nie wiadomo, kiedy przerzuca się kolejne strony. „Naznaczony” ma ponad 900 stron, a jednak nie miałam wrażenia przytłoczenia fabułą, znudzenia. Wręcz przeciwnie – nie chciałam, aby książka się kończyła (nie ukrywam, że duża w tym zasługa tej relacji Robin i Strike’a).

Jeśli jeszcze nie mieliście okazji sięgnąć po tę serię, to polecam ją z czystym sumieniem. Zdecydowanie należy do mojej topki i nie mogę się doczekać kolejnych części, chociaż robi mi się żal, że będę się musiała w końcu rozstać z ulubionymi postaciami.

Współpraca barterowa Wydawnictwo Publicat

0 comments